Broń, honor, ojczyzna.

Bałem się zawsze nie nabitych karabinów. Rozbijano nimi głowy. Stanisław Jerzy Lec

W połowie 2007 roku Pan Łukasz z Warszawy wystąpił do Komendanta Stołecznego policji o wydanie pozwolenia na broń palną sportową. Pan Łukasz spełniał wymogi ustawowe, tj. nie był karany, jako wieloletni członek Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego regularnie brał udział w zawodach strzeleckich. Po 10 miesiącach rozpatrywania sprawy Komendant nie wydał zgody, a decyzję podtrzymał Komendant Wojewódzki, w uzasadnieniu podając niewystarczające osiągnięcia sportowe wnioskującego. Wojewódzki Sad Administracyjny przyznał w końcu rację zawodnikowi, podając w orzeczeniu, że Policja w sposób dowolny oceniła materiał dotyczący jego osiągnięć sportowych. W tym samym czasie Policja  bez przeszkód wydała mu pozwolenie na sześć sztuk broni myśliwskiej. W ciągu roku, komenda stołeczna Policji rozpatrując kilkadziesiąt wniosków o pozwolenie na broń sportową, uwzględniła cztery.

W roku 1933 strzelectwo sportowe w Polsce uprawiało blisko 200 tysięcy ludzi. Obecnie jest to około 16 tysięcy strzelców sportowych. Liczba pozwoleń łącznie na broń sportową, myśliwską i bojową wynosi obecnie 3 na 1000 mieszkańców, z tego ponad 80% pozwoleń na broń myśliwską. W Niemczech na samą broń sportową jest to odpowiednio 18 pozwoleń, w Czechach 30.

Abstrahując już od restrykcyjnego prawa w kwestii posiadania broni przez każdą chętną osobę. Okazuję się, że broń strzelająca do papierowej tarczy, starannie rejestrowana i przyznawana ludziom predysponowanym do tego, która może być przyznana w ramach obowiązującego prawa, nie jest przyznawana jedynie na zasadzie negatywnej uznaniowej decyzji Policji. Wszystko pomimo tego, iż kolejne odwołania do NSA przekreślają jej negatywne decyzje.

Kto wie czy nie większym kuriozum jest sytuacja  entuzjastów historii broni palnej. Sytuacja prawna w naszym kraju nie sprzyja miłośnikom broni historycznej, pomimo tego, iż w 2004 roku, ustawodawstwo umożliwiło swobodne posiadanie dowolnej broni palnej wyprodukowanej przed 1850 rokiem lub też jej współczesnej repliki. Niewątpliwie jest to krok w kierunku mniejszych restrykcji administracyjnych tam gdzie nie są one potrzebne i wyjście naprzeciw oddolnemu renesansowi zainteresowania historią w naszym kraju, historii którą można zobaczyć i dotknąć.

Realia naszego kraju jak zwykle pokazują jednak, że jeżeli prawo zmienić jest trudno, to zmiana mentalności i przekonania o atrybutach nakazowo rozdzielczych właściwych organów administracyjnych bywa prawdziwym wyzwaniem.

Liczne grupy historyczne, które zamierzałyby wiernie odwzorowywać wydarzenia po roku 1850, posługując się choćby i bronią czarno prochową, mozolnie ładowaną odprzodowo, to już niestety potencjalni przestępcy, zbrojne zagrożenie dla mienia, życia, porządku prawnego. Przykładowo uczestników amerykańskiego reenactingu wojny secesyjnej obejrzymy raczej w telewizji lub Internecie, pojawienie się ich w naszym kraju oznaczałoby konfiskatę broni,  kto wie czy nie areszt, wyrok na pewno. Nowożytnym powstańcom styczniowym pozostają kosy, selekcjonowane sztucery lub  broń gładko lufowa, zwykli kolekcjonerzy  broni z drugiej połowy XIX wieku są niestety bez szans.  Ktoś zapyta, czemu alternatywą nie mogą być kije od szczotki, czy mniej lub bardziej udawane imitacje, takie swojego rodzaju pływanie na sucho niewątpliwie zaoferuje pływającym niezapomniane wrażenia i zmobilizuje do jeszcze lepszych wyników. Opisane kwestie to nie są niestety wydarzenia abstrakcyjne, bowiem pierwsze wyroki skazujące na polskich posiadaczy broni czarno prochowej ładowanej odprzodowo już zapadły, kładąc się na życiorysie zwykłych praworządnych obywateli folgującym zainteresowaniom, ciut za bardzo na granicy cienkiej linii prawa.

Co ciekawe, przypadkowa osoba, która posiada legalnie broń historyczną sprzed ustawowej daty 1850, lub nie ma żadnej broni, nie jest w stanie nabyć w sklepie prochu czarnego, nie mając pozwolenia na jakąkolwiek broń! Dlaczego tak jest, jest jedyną w swoim rodzaju zagadką, nijak nie umotywowaną prawnie, zainteresowane sklepy wspominają o nieoficjalnych sugestiach ze strony Policji.

Bez złośliwości warto przytoczyć powtarzalne perypetie z bronią samej Policji, pozostające w jawnym kontraście z  opisanymi przypadkami. Choćby w maju 2009 roku, prokuratura postawiła oskarżenia 17 policjantom i kilku pracownikom cywilnym, w sprawie zniknięcia z policyjnych magazynów co najmniej stu pistoletów i karabinów, 25 tysięcy sztuk amunicji, mundurów oraz sprzętu. Długa lista oskarżeń to m.in. kradzieże, handel bronią, amunicją, kamizelkami kuloodpornymi, korupcję, paserstwo, poświadczenie nieprawdy w dokumentach oraz nielegalne posiadanie broni. Nieco wcześniej 7. listopada 2008 gangster, chcąc zamordować świadka współpracującego z policją, strzelał z broni, która według dokumentów została zezłomowana w 2002 r. w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.

Opisane przypadki, to zaledwie czubek góry lodowej, olbrzymiego w swoim zakresie zagadnienia jakim jest temat dostępu obywateli do szczególnych rodzajów broni w Polsce. O ile dostępność do broni kompaktowej realnie niebezpiecznej w szerszym w użyciu to kwestia do dyskusji, o tyle niezrozumiały jest restrykcyjny stan prawny pozostający w sprzeczności z rozwiązaniami większości krajów UE, w kwestii broni historycznej czy sportowej, równie groźnej w użyciu co noże kuchenne i sztachety od płotu, tylko znacznie mniej poręcznej.

Polscy kosynierzy, żądni rosyjskich karabinów. Obrazek wyjątkowo aktualny współcześnie.

Odpowiedzi: 2 to “Broń, honor, ojczyzna.”

  1. hunter Powiedział/a:

    w mojej sprawie policja również dała decyzje uznaniową.spełniam wszystkie warunki wymienione w ustawie, badania, pozytywna opinia w miejscu zamieszkania, niekarany,zaświadczenie z pzł.policja robiła postępowanie ponad pół roku i decyzja odmowna.Uzasadnienie ,obiłem komuś facjate jak byłem nieletnim ,16 lat temu.oczywiscie się odwołałem do komendanta głównego,podejrzewam że podtrzyma,wtedy skarga do sądu administracyjnego.Uważam się za patriote,jako pierwszy poszedł bym walczyć za ten kraj,lecz takie bezprawne decyzje które wydaje policja nakazuje się zastanowic czy warto.Póżniej się dziwią że obywatel nie chce współpracować z policją ,że nie ma zaufania do policji.sami sobie są winni. pan komendant niech się zastanowi ,bo w sądzie takie sprawy przegrywają.

    • Jedyna droga to dochodzenie sprawiedliwości w ramach obowiązującego prawa przed sądem, im więcej takich spraw i korzystnych rozstrzygnięć, tym większa szansa, że Policja zrozumie, że jest petentem w stosunku do obywatela, a nie władzą.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.